Nieoswajalne demony
Zawsze bałam się ciemności
Dzieckiem będąc uciekałam do rodziców
Jedynie tam było spokojnie i najbezpieczniej
Kiedy zostałam sama płaciłam niemało
Z racji nocnego doświetlania
Dopiero późnym popołudniem życia
Zmierzyłam się z demonami nocy
Uzbrojona w mocne argumenty
Próbowałam je pokonać
Książkową wiedzą
Siłą rozsądku
Mocą woli
I co?
Wszystko okazało się złudnym przekonywaniem siebie
Strachy które urosły w tym czasie tak samo jak ja
Wcale nie dały się pokonać rozumem
Nabrały groźniejszych barw
I maskowały się tylko…
Czekając nocy!
A ja? Nie śpię godzinami uważnie nasłuchując
Nic nie słyszę więc wyobrażam sobie
Najczarniejsze scenariusze
Przedziwnych zdarzeń i
W stanie czuwania
Trwam tak noc
Po co?
Aby tylko rana doczekać… albo
Świecę choćby najmniejsze światełko
I zasypiam natychmiast (!)
Teraz już wiem na pewno
Że demony mojego dzieciństwa były i pozostały
Wierne moim niepokojom od zawsze i są
N i e z n i s z c z a l n e . . .
Każdy ma jakieś
słabości. Swoimi dzielę się z Wami – moimi przyjaciółmi, bo wiem że zrozumiecie
i wybaczycie mi tę słabość. A moich modlitw o opiekę pilnie słucha mój Anioł Stróż...
![]() |
| Dziękuję mu za to.. |
Pozdrawiam wszystkich podobnie niedoskonałych - Majka


Proponuje swoim członkom i osobom spoza 